W Polsce odbyły się tydzień temu wybory parlamentarne. Największą zmianą w porównaniu z latami ubiegłymi, była możliwość głosowania z pomocą Internetu, chociaż ewentualność tą pozostawiono tylko osobom przebywającym na stałe w Stanach Zjednoczonych i w Australii. Według wypowiedzi ministra spraw wewnętrznych, ma to być próba generalna przed planowanym za dwa lata wprowadzeniem opcji internetowego głosowania bez ograniczeń. Chociaż dla wielu z nas może się to wydawać nie do pomyślenia, to w wielu krajach świata głosowanie za pomocą Internetu jest od wielu już lat czymś normalnym. Badania jakie przeprowadzono w Ameryce i Japonii dowiodły, że dzięki takiemu rozwiązaniu średnia frekwencja wzrosła o ponad dwanaście procent. Jednakże najważniejszym zyskiem takiego głosowania jest możliwość brania w nim udziału osób, które z przyczyn albo zdrowotnych albo losowych nie mogą opuścić mieszkania. W samej tylko Warszawie w takiej sytuacji jest ponad sto tysięcy osób, a w skali całego kraju można mówić o kilku milionach. Według obliczeń rządu, koszt wprowadzenia elektronicznej formy głosowania ma sięgać stu dwudziestu milionów złotych. Dobrą wiadomością jest to, że ponad połowa z tego będzie pochodziła z pieniędzy Unii Europejskiej, która wesprze to jako projekt unowocześniania infrastruktury administracyjnej. W przeciągu pięciu najbliższych lat, taka forma głosowania ma być możliwa na terenie całej Wspólnoty, bez wyjątku.
Wybory w sieci
Nowinki techniczne
agregaty prądotwórczeleczenie alkoholizmu
systemy przeciwpożarowe
sprzęt dj
taśma led
łącza internetowe
biała karta plastikowa