 |
 |
Krótka historia polskiego filmu animowanego
Marcin Giżycki
Za ojca duchowego polskiego filmu animowanego należy uznać jednego z pionierów światowej animacji Władysława Starewicza. Ten urodzony w Moskwie w polsko-litewskiej rodzinie entomolog amator, karykaturzysta i operator filmowy, odkrył technikę zdjęć poklatkowych w 1910 r. podczas filmowania walki żuków jelonków, a filmy lalkowe (rozgrywające się najczęściej w świecie owadów) realizował od 1912 r. Kiedy już po rewolucji październikowej uciekł do Francji, gdzie wkrótce zdobył rozgłos światowy, prasa polska żywo interesowała się jego twórczością, niejednokrotnie zapowiadając, że mistrz ma zamiar wrócić do kraju.
Pierwsze dwa polskie quasi?animowane filmy rysunkowe, Flirt krzesełek i Luneta ma dwa końce, zrealizował w 1917 r. Feliks Kuczkowski filozof, dziennikarz, malarz?amator, upamiętniony na kartach jednej z najwcześniejszych teoretycznych książek na temat kina, czyli Dziesiątej Muzy Karola Irzykowskiego (1924), jako Canis de Canis. Już w następnym roku Kuczkowski zrealizował film w pełnym znaczeniu tego słowa animowany, lalkowy, w którym "zagrał" plastelinowy ludzik i dwie miarki stolarskie. Dziełko to pokazywano tylko w gronie przyjaciół, ale w tym samym czasie malarz Stanisław Dobrzyński zrealizował kreskówkę Sen paskarza, która była już wyświetlana w kinach jako dodatek. W dwudziestoleciu międzywojennym wielu twórców podejmowało na tym polu mniej lub bardziej udane przedsięwzięcia, m.in.: członek lwowskiego ugrupowania artystów "Artes" Otto Hahn oraz inny lwowianin Jan Jarosz, a także rotmistrz Eugeniusz Jaryczewski, późniejszy wybitny realizator filmów przyrodniczych Karol Marczak, karykaturzysta Zenon Wasilewski i najbardziej wytrwały spośród pionierów Włodzimierz Kowańko. Jednak wszystkie te próby (niewątpliwie zasługujące na dalsze badania) nie wyszły jak wydaje się poza stadium pionierskich eksperymentów. Ale w 1945 roku Stefan i Franciszka Themersonowie ukończyli w Anglii (dla Biura Filmowego Ministerstwa Informacji i Dokumentacji RP) jeden z najpiękniejszych filmów animowanych zrealizowanych kiedykolwiek przez polskich twórców, będący zresztą kontynuacją awangardowych poszukiwań tej pary, rozpoczętych jeszcze przed wojną w Warszawie: Oko i ucho - abstrakcyjną grę obrazów ilustrujących cztery Słopiewnie Szymanowskiego i Tuwima.
|
 |
 |